30 maja 2015

About my everyday makeup routine.


Dzisiaj słów kilka o makijażu. Opowiem Wam krok po kroku czego używam na co dzień, w co warto zainwestować a czego unikać. 

Oczywiście nie zaczynam makijażu bez odpowiedniego nawilżenia twarzy. Nakładam KREM AA Technologia Wieku Cera Wrażliwa, a pod oczy wklepuję Pietruszkową Ziaję. 


Następnie, a dla mnie najistotniejsze, mianowicie - PODKŁAD. Na co dzień używam Revlon Colorstay nr 220 (Natural Beige) do skóry suchej. Mam teraz przesuszoną cerę, a ten podkład dodatkowo jej nie obciąża oraz nie wysusza jeszcze bardziej. Nie podkreśla przesuszonych miejsc oraz nie wchodzi w zagłębienia czy drobne zmarszczki.

Na większe wyjścia nakładam Estee lauder Double Wear o nr 2N1 (Desert Beige). Jest to bardzo mocno kryjący podkład, więc jest zbyt ciężkim kosmetykiem, aby stosować go codziennie. Jak dla mnie jest to najlepszy podkład. Jest drogi, ale jest też bardzo wydajny, bo wystarczy kropla by w całości pokryć twarz. Myślę, że każda z nas powinna rozważyć jego kupno. Poproście o próbki w drogerii i przetestujcie go na sobie. Istnieje też wiele drogerii internetowych, w których kupicie go taniej, jednak warto wcześniej dobrać odpowiedni dla siebie kolor. Jedynym minusem jest brak pompki czy jakiegokolwiek aplikatora, ale wiem że pasuje do niego czarna pompka z MACa.

Cienie pod oczami oraz niedoskonałości tuszuję KOREKTOREM Catrice Camuflage, zwanym przeze mnie szpachlą, bowiem radzi sobie doskonale ze wszystkim czego nie powinno być widać. Zamiennie stosuję Collection Lasting Perfection Concealer, który ma płynną konsystencję i również radzi sobie całkiem nieźle z zakrywaniem czegokolwiek. Lubię nakładać go zwłaszcza pod oczy. 


Jeśli chodzi o OCZY na co dzień jestem zbyt leniwa by nakładać cienie i je blendować, więc zazwyczaj kończy się to zrobieniem kreski eyelinerem z Wibo. Odkąd pamiętam używam właśnie tego i jestem z niego niezmiennie zadowolona.
Jeśli już przyjdzie taka ochota/potrzeba/konieczność i muszę zebrać się w sobie, aby te cienie nałożyć używam tych z paletki Sleek Au Naturel 601. Nie mam szuflady z wysypującymi się cieniami, ponieważ dopiero uczę się i próbuję cokolwiek na tej powiece zdziałać.
RZĘSY podkręcam zalotką i maluję tuszem z Estee Lauder, którego nie polecam, bo trzeba się nieźle namęczyć żeby nie mieć kępki sklejonych włosków, albo po prostu użyć innej szczoteczki. Dla mnie osobiście większość tuszów jest dobrych, wszystko zależy od szczoteczki właśnie, ale to już indywidualne preferencje więc nic polecić nie mogę.


BRWI, jak wiadomo ostatnio stały się swego rodzaju świętością. Ja swoje reguluję sama i podkreślam brązowym cieniem z paletki Sleek. Pod łuk brwiowy nakładam odrobinę rozświetlacza lub białego cienia.

KONTUROWANIE. Uwielbiam mocno podkreślone kości policzkowe, jednak mam na uwadze fakt, że bronzer i róż trzeba traktować z umiarem, żeby nie wyglądać jak straszący dzieci klaun. Tu znów z pomocą przychodzi mi paletka ze Sleeka nr 373.


Jeżeli mowa o SZMINKACH to zazwyczaj nieistotna jest dla mnie marka. Wybieram kolor, który najbardziej mi się podoba i jest intensywny. Lubuję się w tych matowych, a jeśli pomadka taka nie jest, to po prostu lekko ją przypudrowuję.

| Inglot - 860 | Rimmel - 380 Dark Night Waterl-oops! |
No i oczywiście PĘDZLE. Ja zainwestowałam w zestaw tych z Hakuro i śmiało mogę Wam je polecić. Nie odkształcają się po umyciu i nie tracą włosków. Świetnie radzą sobie z rozcieraniem, nie zostawiają smug. Według mnie trafiony zestaw dla takiego laika jak ja. Swój zamówiłam TUTAJ.

Teraz czym to wszystko zmyć? Uwielbiam płyn micelarny Garniera, za to, że świetnie radzi sobie ze zmywaniem nie podrażniając przy tym cery oraz nie wymaga szorowania czy mocnego pocierania. Sprawdza się także przy demakijażu oczu. Od czasu do czasu lubię także przetrzeć oczyszczoną twarz Ulgą z Ziai.

A jak wygląda Wasz makijaż, posiadacie jakieś swoje sprawdzone triki czy też kosmetyki, bez których nie potraficie się obejść?

25 maja 2015

If we ever meet again.

Ostatnio w najmniej spodziewanych momentach spotkało mnie wiele sytuacji, dzięki którym uśmiech nie schodził mi z twarzy przez kolejną połowę dnia. Najlepsze słowa czy komplementy jakie możesz usłyszeć są takie, od przypadkowych, nieznajomych ludzi i to w momentach, w których najmniej tego oczekujesz a jednocześnie tak bardzo potrzebujesz. 
Miałam - jak każdy baaardzo słaby dzień. Taki, w którym chcesz jak najszybciej dobiec do domu, zaszyć się gdzieś głęboko i pozwolić ulecieć kilku tłumionym łzom. 
Na szczęście wbrew pozorom istnieją jeszcze takie dobre duszki, dzięki którym znajdujemy siłę do dalszych działań. 

Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy.







| Kapelusz- Primark | Płaszcz - LC Waikiki | Legginsy - Primark | Buty - No name | Koszulka - New Yorker | Torebka - SH | Okulary - Sinsay | Pierścionki - Tally Weijl | 

22 maja 2015

About my nails.


PAZNOKCIE
Zacznę może od tego, że ciężko mi sobie wyobrazić siebie z krótkimi paznokciami. Owszem, takie zadbane, pomalowane bardzo mi się podobają... ale u kogoś. Oczywiście pochodzę z zaścianka, gdzie zawsze, ZAWSZE długie paznokcie = nicnierobienie. Ludzie - od czego są rękawiczki? Wystarczy zadbać o dłonie. Duh!
Jeszcze do niedawna mogłam grzebać w ziemi gołymi rękami, a żaden z paznokci nawet by nie drgnął, ale (chyba z wiekiem:) to się zmieniło. 
Gdy paznokcie zaczęły mi się rozdwajać i mogłam je odrywać do połowy płytki zaczęłam próbować wszystkiego, jednak jedynym skutecznym ratunkiem okazała się odżywka SOS z Eveline.
Po skończeniu kuracji zgodnie z instrukcją z opakowania - odżyły. Mało tego! Zaczęły rosnąć w błyskawicznym tempie. Wiem, ze pewnie wiele z Was naczytało się negatywnych opinii na temat jej składu i niepożądanych skutków jakie za sobą niesie. Jednak ja mogę Was zapewnić, że regularnie mam z nią kontakt od lat kilku i nic takiego się nie dzieje. A mam ją zawsze, choć nie robię już pełnych kuracji. Nakładam jedną warstwę za każdym razem kiedy maluje paznokcie - maksymalnie dwa razy w tygodniu.
Jeśli chodzi o skórki to usuwam je preparatem z Eveline i drewnianym patyczkiem. Tyle.



DŁONIE
Wracając do domowych czynności - większość takich prac wykonuję w gumowych rękawiczkach i dbam o to, by dłonie zawsze były nawilżone. Czasami też zafunduję im peeling i to wszystko. To nasza wizytówka Drogie Panie, więc powinnyśmy o nie skutecznie zadbać. Poza tym dłonie to takie cholerstwo, które niestety zdradza nasz wiek.

A jak wygląda Wasza pielęgnacja? Znacie może jakieś sekretne tajniki?


My nails
Weheartit

18 maja 2015

No one is You and that is Your power.


Czasami wstyd mi przed samą sobą i naprawdę wewnętrznie źle się czuję kiedy tak raz za razem zostawiam bloga. Jednak wierzcie lub nie - nie zapominam o nim. Kolejna przeprowadzka sprawiła, że pojawiło się tysiące pięknych plenerów, ale za to zabrakło 'chętnego' do robienia zdjęć. Za każdym razem kiedy przechadzam się po mieście zauważam świetne miejsca i od razu w głowie układam stylizację, która wpasowałaby się w otoczenie, jednak ciężko byłoby robić sobie zdjęcia samowyzwalaczem... Powoli zaczynam odnajdywać się w nowym otoczeniu więc jest nadzieja, że i mój blog odrodzi się na nowo. Który to już raz? :)

'Fall seven times,
stand up eight.'











| Kapelusz - Primark | Ramoneska - Kik | Koszulka - Sinsay | Spodnie - Cubus | Buty - Bershka | Okulary - Sinsay |
| Naszyjnik - Tally Weijl |


Dla tych co nie widzieli, zostawiam link do najnowszego video na YouTube i zachęcam do oglądania.